poniedziałek, 18 lutego 2013

Czego mi trzeba ? Niczego. Mam wszystko.Mam jego- Boga 

Przez pewien czas myślałam,że idę sama przez ten smutek.Każdy dzień był dniem klęsk.Jedynym oderwaniem od rzeczywistości był sen-miły i spokojny.Lecz i tam potrafił dopaść mnie strach.Noce zlewały się z dniem. Lata zdawałyby się być wiecznością.Błądziłam po świecie ze świadomością, Że nikt nigdzie na mnie nie czeka, Nikt mnie nie potrzebuje.Już stałam na krawędzi życia i śmierci.Nagle na mojej drodze pojawiłeś się Ty-Boże. A wraz z Tobą pojawiła się światłość. Wyciągnąłeś do mnie rękę z uśmiechem I spojrzeniem pełnym miłości.Ja nieufnie podałam Ci dłoń. Nasz uścisk symbolizował przymierze. To przymierze stało się początkiem nowego życia - mojego życia.Teraz jak narodzone niemowlę, Czuję i wielbię świat, a świat to Ty. Przeszłość minęła, nadeszły piękne dni.Tamte wspomnienia Zostały rzucone w wir zapomnienia, Tworzą się nowe, wspanialsze. Nie ma w nich żalu, smutku i rozczarowania.Jest tylko radość, miłość, uczucie nadziei,A przede wszystkim Ty. Wielki, wspaniały - po prostu doskonały.Zasklepiłeś rany w mojej duszy. Dałeś mi wiarę w człowieka.Dałeś mi wiarę w sens życia....



 A właśnie,że będę szczęśliwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz